Moje drabiny
Mieszkam w parterowym domu i mam cztery drabiny. To nie znaczy, że powiedziałem ostatnie słowo w sprawie zakupu drabin. Te cztery, które Wam przedstawiam, są dla mnie absolutnie niezbędne.
Drabina pierwsza
Tak zwana domowa (jednostronna, niektórzy mówią na nią schodki albo drabina ze stopniami i pałąkiem). Mieszkanie mam wysokie, więc drabina ma cztery stopnie i podeścik, a do tego plastikową półkę na drobiazgi na górze pałąka. Służy ona do wszystkiego: do mycia okien, wieszania firan, wymiany żarówek, wieszania obrazków itp. Jest to najczęściej używana drabina w naszym domu. Dlatego uważam, że powinna być najsolidniejsza.
Drabina druga i trzecia
To dwie takie same drabiny, dwustronne, trzystopniowe. Jedna stoi w spiżarce, druga w garderobie. Złożone nie przeszkadzają, a zawsze są pod ręką. Nie muszę chodzić po domu i szukać, gdzie ostatnio zostawiła drabinę żona. Takie drabiny są niedrogie a praktyczne. Gdybym miał dwie garderoby, kupiłbym taką trzecią 😉 Tych drabin używamy non stop.
Drabina czwarta
Drabina ogrodowa. Wisi na ścianie garażu. Używam jej dwa razy w roku. Pierwszy raz, żeby zawiesić światełka na choince w ogrodzie, drugi raz, żeby zdjąć te światełka i od razu wyczyścić rynny z igliwia i liści. W tym roku nie zdążyłem założyć światełek, w związku z tym mam rynny pełne liści. Muszę się za to zabrać. Ta ostatnia drabina to drabina na schody, taką mam, bo była okazja – ostatecznie sprzedaję drabiny 😉 Schodów nie mam, a drabinę trudno się rozstawia. Dlatego najchętniej wymieniłbym tę drabinę na zwykłą, taką nie na schody. Jednak skoro korzystam z niej tak rzadko, to nie opłaca się jej wymieniać.





Rozumiem, że ta pierwsza drabina jest aluminiowa?
Takie drabiny świetnie sprawdzają się właśnie przy domowych obowiązkach 😉