Szerszenie – jak się ich pozbyć?

Niby majówka, niby długi weekend, a ja zawsze znajdę sobie jakąś robotę. Tym razem zaangażowałem się w akcję „szerszeń”. Zrobiło się ciepło i te groźne owady nagle pojawiły się w domu mojej sąsiadki. Okazało się, że mają gniazdo na strychu. Byłem nieodzowny – ja i moja drabina – do zlokalizowania źródła niebezpieczeństwa.

Kiedyś szerszenie można było spotkać głównie w lesie. Teraz coraz częściej zakładają gniazda bliżej siedzib ludzkich. Lubią miejsca ciepłe i suche – strychy, kominy, otwory wentylacyjne. Czasami osiedlają się w okapach domów. Ich towarzystwo nie jest wskazane – wprawdzie trudno je rozwścieczyć, ale jeśli już to się stanie, możemy mieć poważne kłopoty. Jad szerszeni nie jest śmiertelny, jednak ukąszenie jest bardzo bolesne. Ich żądła są większe niż żądła os i na pewno dotkliwie odczujemy skutki takiego spotkania.

Domowych sposobów na szerszenie jest mnóstwo – w sieci znajdziecie ich bez liku. Jedni proponują zalewanie gniazda popularnym płynem do mycia naczyń lub octem, inni są zwolennikami podpalenia (trudno dociec, jak chcą cokolwiek podpalać w swoim własnym domu), jeszcze inni na szerszenie stosują piankę montażową – zaklejają nią siedzibę owadów. Niektórzy na potrzebę szerszeni robią nawet domowy miotacz ognia, który składa się z … dezodorantu i zapalniczki. Osobiście – nie polecam i nie stosuję.

Na wsiach wiele osób samodzielnie pozbywa się gniazd szerszeni – nakładają na nie pojemne worki i solidnie potrząsają. W ten sposób gniazdo spada na dno, worek można zamknąć, a całość usunąć z domu w odpowiednio odległe miejsce. Jednak ta metoda możliwa jest tylko zimą, gdy temperatura przez kilka dni z rzędu utrzymuje się poniżej 10 stopni. Samice i robotnice giną na skutek chłodu, a przyszłe królowe zapadają w tzw. stan diapauzy.

Ja jednak jestem zwolennikiem oprysku w wykonaniu fachowców. W Polsce funkcjonują firmy, które zajmują się usuwaniem owadów i likwidacją takich gniazd. Jeśli natomiast obawiamy się kosztów, możemy wezwać straż pożarną. Strażacy posiadają nie tylko odpowiednie do tego typu akcji stroje, ale też sprzęt i umiejętności. Nie można im także odmówić doświadczenia. Ich działania gwarantują bezpieczeństwo, możemy więc być spokojni o siebie i swoich bliskich.

Po odnalezieniu gniazda na strychu sąsiadki, podjęliśmy właśnie taką decyzję – wezwaliśmy straż. Jakoś nie byłem chętny do tworzenia mikstur lub miotaczy ognia (!) i organizowania polowania na szerszenia. Jednak po powrocie do domu, obejrzałem wszystkie zakamarki. Niczego na szczęście nie znalazłem i w końcu, na spokojnie, mogłem rozpalić grilla 🙂