Jaki grill wybrać?

Rozkręca się sezon na grilla – bardzo powoli, bo temperatury wciąż niskie, ale jednak tu i ówdzie można czasami zobaczyć fanów tego „sportu”. W sumie na co tu czekać – maj powoli się kończy. Rozumiem więc po części tych entuzjastów, którzy tłoczą się przy grillach, rozcierając ręce i tupiąc nogami – gołymi oczywiście, bo na grilla to najlepiej wybrać się w szortach. Ale nie o nich chciałem dzisiaj pisać – a o grillach ogrodowych. Do wyboru mamy tradycyjne węglowe, gazowe i elektryczne.

Według mnie grill w ogrodzie powinien być tradycyjny – węglowy, bo co to za atrakcja wynieść grill elektryczny z kuchni i użyć go w plenerze? Grill węglowy wymaga odpowiedniej oprawy – zakupu węgla, rozpalenia, pilnowania, by nie zgasł i utrzymywał odpowiednią temperaturę. Sztuką jest przyrządzanie potraw na takim grillu. Zapach takiego grillowania niesie ze sobą same dobre wspomnienia – spotkania klasowego po maturze, rodzinnych biesiad, przyjacielskich nasiadówek.

Niestety, grille węglowe coraz częściej są wypierane przez grille gazowe, ponieważ te szybko uzyskują optymalną temperaturę. W czasach, gdy ciągle się spieszymy i wszystko chcemy mieć na już, dla wielu jest to mocny argument, by grill węglowy wystawić do piwnicy. Plusem grilla gazowego jest to, że ma dużą powierzchnię grillowania, a także (zazwyczaj) dwa poziomy rusztu. Działa jednak podobnie jak zwyczajne kuchenki gazowe – dla mnie więc pozbawiony jest uroku.

O grillu elektrycznym to nawet nie wspominam – nastawiamy temperaturę i po wszystkim. Jedzenie, owszem, dobre, ale znika cały czar PRAWDZIWEGO grillowania.

W moim ogrodzie króluje grill murowany – wybudowałem go z cegły klinkierowej przy pomocy znajomego. Jest dostosowany do moich potrzeb, odpowiednio wysoki i szeroki. W ciepłe wieczory nie tylko świetnie się przy nim siedzi i rozmawia, ale też kulinarnie eksperymentuje. Grill murowany to piękna i funkcjonalna ozdoba ogrodu, element, który przyciąga wzrok każdego gościa.

Życzę więc wam udanego i klimatycznego grillowania – niech będzie miło, ciepło i bez komarów 😉 Smacznego!